Poznaj Jacka Druery'ego
Poznaj Jacka Druery'ego, zapalonego kolarza górskiego, którego droga od ramp w dzieciństwie do wyścigów jest ucieleśnieniem ducha przygody i odporności. Przechodząc od krótkiego i niesatysfakcjonującego stażu w piłce nożnej do odkrycia naturalnego talentu na dwóch kółkach, pasja Jacka do kolarstwa górskiego została rozpalona na lokalnych torach BMX, ewoluując w poważną pogoń za wyścigami zjazdowymi i enduro. Pod okiem pełnoetatowego trenera Jack skrupulatnie równoważy rygorystyczny trening, koncentrując się na sile, wytrzymałości i technice, z dużym naciskiem na odżywianie i nawodnienie, uznając wodę kokosową CocoCoast za kamień węgielny swojej strategii regeneracji i nawodnienia. Podczas gdy jego celem są zawody Pucharu Świata i trenowanie przyszłych talentów, podróż Jacka jest świadectwem ciężkiej pracy, pasji i transformującej mocy kolarstwa górskiego. Podążaj inspirującą ścieżką Jacka, który nadal przekracza granice i dzieli się swoją miłością do tego sportu ze światem.
Jack, czy mógłbyś opowiedzieć trochę o swojej drodze do kolarstwa górskiego? Co zapoczątkowało Twoją pasję do tego sportu?
Moja pasja do tego sportu zaczęła się dawno temu. W dzieciństwie standardem było rzucanie nas na boisko z piłką, a dla nas (mnie i mojego młodszego brata) była to piłka nożna. Nie minęło wiele czasu, zanim nasi rodzice zauważyli, że obaj jesteśmy w tym kiepscy, więc myślę, że to skłoniło ich do zastanowienia się nad czymś innym. Mniej więcej w tym samym wieku uczyliśmy się jeździć na rowerach i okazało się, że jesteśmy w tym całkiem nieźli; kółka treningowe nie przetrwały ani jednego dnia dla nas obojga i zanim się obejrzeliśmy, na podwórku były rampy wykonujące coraz większe skoki. Rodzice zabrali nas więc na lokalny tor BMX, gdzie wszystko naprawdę się zaczęło i, krótko mówiąc, wkrótce poznaliśmy rowery górskie i pomyśleliśmy, że to najlepsza rzecz na świecie! Myślę, że moja prawdziwa pasja do tego sportu wywodzi się z bycia dzieckiem na rowerze na ulicy. Oczywiście z czasem zmieniło się to w poważniejsze wyścigi, ale jazda na rowerze z moim bratem i kumplami jest tym, od czego wszystko się zaczęło i nadal trwa.
Pokonywanie wzlotów i upadków, dosłownie, w kolarstwie górskim musi być ekscytujące. Czy możesz opisać jeden ze swoich najbardziej pamiętnych momentów na szlaku?
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów na trialu był pierwszy zjazd trasą A-Line w Whistler w Kanadzie. Mieliśmy ogromne szczęście, że nasi rodzice przylecieli do nas przez pół świata, abyśmy mogli jeździć po "najlepszych trasach rowerowych na świecie" i był to prawdopodobnie pierwszy raz, kiedy widzieliśmy system oceniania na trialu (jak narciarze i snowboardziści), który był czarnym trialem. W tamtym czasie (w 2008 roku), po prostu dlatego, że nie wiedzieliśmy zbyt wiele o tym, jak źle może być, byliśmy dość niezdecydowani, ponieważ trasa zaczynała się od sztucznego drewnianego spadku, który trochę nas przestraszył. Przygotowując się na dość gorączkową jazdę, w końcu uderzyliśmy w nią jeden po drugim i od tego momentu następne 10 minut na tym szlaku nigdy nie zapomnę. Dla tych, którzy nie znają Whistler, ten szlak jest obecnie jednym z najbardziej kultowych szlaków na świecie i jest epicki! To był pierwszy raz, kiedy naprawdę jeździliśmy na dużych skoczniach i dropach (byliśmy wtedy dość mali) i nie mogliśmy uwierzyć, że trafiliśmy na tę trasę, spędziliśmy czas naszego życia!
Szkolenie i przygotowanie
Trening do kolarstwa górskiego jest rygorystyczny. Czy mógłbyś opowiedzieć nam o swoim typowym tygodniu treningowym?
Typowy tydzień treningowy to dla mnie dość ustrukturyzowany system, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy nad moim ramieniem czuwa pełnoetatowy trener. Większość dni w tygodniu to podwójne dni treningowe, zwykle zaczynające się od sesji interwałowej na rowerze powietrznym lub dłuższej jazdy na rowerze powietrznym w domowej siłowni około 6 rano po dobrej kawie i pracy. Następnie popołudniowa sesja to zazwyczaj mieszanka sesji na rowerze na wzgórzach lub na siłowni z treningiem siłowym i kontrastowym. W typowym tygodniu bez wyścigów zwykle mam 4-5 sesji siłowych, 4 interwały / sesje bazowe na rowerze powietrznym, sesję sprintu podczas jazdy, sesję na torze BMX i tyle przejażdżek na dużym rowerze, ile mogę.
Zapobieganie kontuzjom jest kluczowe w każdym sporcie. Jakie są kluczowe praktyki, których przestrzegasz, aby uniknąć kontuzji?
To trudna kwestia, ponieważ kontuzje moje i wielu innych kolarzy zazwyczaj wynikają z kolizji lub wypadków na rowerze, więc zapobieganie im jest trudną rzeczą do zrobienia. Na rowerze zdecydowanie mam tendencję do jazdy i ścigania się nieco łatwiej niż, powiedzmy, mój maksymalny wysiłek, aby zmniejszyć ryzyko kontuzji lub wypadków. Dlatego zawsze staram się poprawić to, co postrzegam jako 80-90% tempa jazdy, zamiast przesuwać granice na 100%... jeśli to ma sens. Jeśli chodzi o trening siłowy i sprawność fizyczną, uważam, że zapobieganie kontuzjom zaczyna się w kuchni, będąc odpowiednio nawodnionym, odpowiednio odżywionym dzięki zbilansowanej diecie i upewniając się, że spożywasz wystarczającą ilość białka, a następnie mobilność, rozciąganie i faktyczne skupienie się na dniach regeneracji i nadanie im priorytetu - wchodzenie do łaźni lodowych i gorących basenów, sauny, praca oddechowa i oczywiście więcej rozciągania. Ponadto sen jest również bardzo ważny, zdecydowanie niedoceniany, szczególnie przez młodszych sportowców.
Najważniejsze wydarzenia i wyzwania
Każdy sportowiec ma jeden wyścig lub wydarzenie, które wyróżnia się w jego karierze. Jaki jest twój i co sprawiło, że był tak wyjątkowy?
Nie mam jeszcze konkretnego wyścigu, który naprawdę wyróżniałby się na tle innych. Wracając do sportu niecałe dwa lata temu (po 6-letniej przerwie) jestem po prostu podekscytowany tym, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. Rok 2023 miał być rokiem nauki i "powrotu na właściwe tory", ale okazał się całkiem udany. Miałem szczęście zdobyć oba tytuły QLD w Downhillu i Enduro, a także ogólne zwycięstwo w serii Enduro oraz kilka innych zwycięstw w wyścigach w międzyczasie po stronie Downhillu. Myślę, że dla mnie tym, co będzie się wyróżniać, jest wynik na większej scenie z kilkoma krajowymi imprezami i festiwalami, które nadchodzą, jestem chętny, aby się tym zająć!
Stawianie czoła wyzwaniom jest częścią gry. Czy mógłbyś podzielić się szczególnie trudnym momentem w swojej karierze i tym, jak go pokonałeś?
Trudnym momentem w moim ostatnim rozdziale wyścigowym były zdecydowanie zawody Enduro State Titles 2023 w Rockhampton. Była to dla mnie duża samotna wyprawa, która ostatecznie wiązała się z nieco większą presją niż powinna, co naprawdę widać było w moich wyścigach. Presja zdecydowanie dała mi się we znaki, a że były to zawody dwudniowe, to uderzyło to we mnie dość mocno. Popełniłem mnóstwo błędów na każdym etapie, z wieloma kraksami na pierwszych trzech etapach pierwszego dnia, nie mogłem w to uwierzyć... Pędziłem, starałem się być szybszy niż powinienem i w zasadzie nie ćwiczyłem niczego, do czego trenowałem. Drugiego dnia jechałem tylko po to, by się nie rozbić, co znów było ogromnym błędem w tym sporcie. Jestem bardzo wdzięczny, że pozostałem temu wierny, ale jechałem bardzo przestraszony i moim zdaniem wolno. Po prostu nie byłem sobą przez cały weekend, więc zdecydowanie wyróżnia się jako trudny czas w moich książkach i taki, który teraz nauczyłem się lepiej pokonywać, ścigając się w większych imprezach.
Odżywianie i nawodnienie
Wiemy, że odżywianie i nawodnienie odgrywają znaczącą rolę w wydajności sportowca. Jak zarządzasz swoim odżywianiem, szczególnie podczas zawodów?
Zdecydowanie jest to coś, w czym wydawało mi się, że jestem całkiem przyzwoity, dopóki nie zaangażowałem się w pracę z moim trenerem (dietetykiem sportowym oraz specjalistą ds. siły i kondycji - Jamesem Clare). Na szczęście udzielił mi on wielu porad w tej dziedzinie, które od razu wprowadziłem w życie i stosowałem podczas wszystkich moich codziennych treningów i wyścigów. Nawodnienie było dla mnie bardzo ważne i szczerze mówiąc, myślałem, że woda wystarczy. Pierwszą rzeczą, którą wprowadził jako część mojego codziennego rytuału, była woda kokosowa! Nigdy wcześniej jej nie piłam, naprawdę nie wiem dlaczego, ale jest przepyszna! Nie mogę się nią nacieszyć, szczególnie podczas dużych treningów i wyścigów. Przeszedłem przez kilka marek, ale CocoCoast utknął ze mną i moją żoną, ponieważ jest niesamowicie pyszny i orzeźwiający, a bycie w puszkach na imprezy jest na wyższym poziomie! Oprócz tego cała moja dieta została nieco udoskonalona; zwiększając ilość białka, obserwując kraby, zwłaszcza w dni odpoczynku, i upewniając się, że odpowiednio odżywiam się w dniach poprzedzających duże wydarzenie. Nie śledzę makr ani nie mierzę tego, co jem, gdy już z grubsza ustalę moje zapotrzebowanie na białko, idę do tego plus trochę na dokładkę i cieszę się tym, co jem. Po prostu stosuję zasadę 90/10 lub 80/20; co oznacza, że 90% mojego spożycia to pełnowartościowa, zdrowa żywność lub żywność wyczynowa, a 10% to pokarm dla duszy, składający się głównie z sosów lub dziwnych przekąsek tu i tam przez cały tydzień. Jeśli chodzi o wyścigi, zdecydowanie zaciskam nieco pasa, aby upewnić się, że jestem na dobrej drodze do sukcesu, niezależnie od tego, co przyniesie mi wyścig, ale niczego nie zmieniam, trzymam się tego, co wiem najlepiej i do czego przyzwyczaiło się moje ciało.
Woda kokosowa CocoCoast jest znana ze swoich naturalnych właściwości nawadniających. Dlaczego wybierasz ją jako część swojej strategii nawadniania?
W ramach mojej codziennej rutyny zaczynam dzień od tego, co nazywam "poranną miksturą", szklanki wody z solą i kilkoma przyprawami, a następnie bardzo szybko wypijam dużą szklankę wody kokosowej CocoCoast. Jest to nie tylko początek mojego codziennego nawodnienia, ale także mój przysmak po wypiciu mikstury. Bez względu na to, co przyniesie mi dzień, wiem, że moje ciało jest gotowe i nawodnione od momentu przebudzenia. Wypijam również szklankę po każdej sesji treningowej i przez cały dzień, kiedy tylko mogę. Kiedy przychodzi czas na wyścig, jest to mój ulubiony napój przez cały dzień. Mam tendencję do wypijania około 2 litrów oprócz wszystkiego innego i mogę ręczyć za to, o ile lepiej się czuję podczas wyścigów i regeneracji, to naprawdę dla mnie zbawienie.
Porady i mądrość
Jakiej rady udzieliłbyś komuś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z kolarstwem górskim, szczególnie jeśli chodzi o trening i przygotowanie??
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z tym sportem, ciesz się nim! Znajdź kumpli i ruszaj na swoje ulubione szlaki. Jeśli chcesz awansować w tym sporcie, powiedziałbym, że posiadanie przyzwoitego roweru, sprzętu i ochrony to dobry początek, a jeśli robisz postępy w wyścigach, skontaktuj się z dobrym trenerem, który dobrze zna się na żywieniu oraz sile i kondycji. Codziennie widzę, jak młodzi i w średnim wieku kolarze pokonują kolejne kilometry na rowerze i nie widzą rezultatów. Powiedziałbym, że bycie bardziej wszechstronnym sportowcem jest znacznie lepszą ścieżką rozwoju do miejsca, w którym chcesz być na rowerze, a następnie w życiu w ogóle. Rozumiem przez to chodzenie na siłownię, dobre odżywianie, priorytetowe traktowanie regeneracji i trenowanie z zamiarem. Ale co najważniejsze, ciesz się procesem niezależnie od obranej ścieżki.
Czy możesz podzielić się jakąś mądrością lub mantrą, która utrzymuje Cię w motywacji, szczególnie podczas trudnych sesji treningowych lub wyścigów?
Jedną z rzeczy, które sprawiają, że jestem bardzo zmotywowany i zdyscyplinowany w moich codziennych nawykach i treningach, jest chęć osiągnięcia mojego celu, jakim jest udział w Pucharze Świata. Jest kilka kroków do osiągnięcia tego celu w wyścigach krajowych, więc odhaczanie ich jeden po drugim jest procesem, aby to osiągnąć; trenuj i daj z siebie wszystko. Filozofia, którą mam wpojoną odkąd pamiętam, to "ciężko pracuj". Choć jest to proste, myślę, że wielu chce iść na skróty, znaleźć magiczną pigułkę, lżejszy rower i lepszy sprzęt, który sprawi, że będą szybsi, ale szczerze myślę, że sukces większości z nas sprowadza się do tego, jak ciężko chcesz pracować.
Patrząc w przyszłość
Jakie są Twoje cele na przyszłość, zarówno w kolarstwie górskim, jak i w innych przedsięwzięciach, którymi możesz się pasjonować?
Głównym celem na rowerze jest ściganie się w Pucharze Świata Enduro lub Pucharze Świata Downhill, jeśli moja przyszłość poprowadzi mnie w tym kierunku. Mam nadzieję, że zdobędę trochę punktów, aby zakwalifikować się do tych zawodów w sezonie 2025, ponieważ jest to moje marzenie z dzieciństwa, które z pewnością chciałbym zrealizować w przyszłym roku. Wszystko poza tym jest dla mnie bonusem. Jeśli chodzi o karierę, jestem bardzo podekscytowany, że mogę wskoczyć do roli trenera w tym sporcie, aby pomóc młodym sportowcom również realizować swoje marzenia na rowerze, mając nadzieję, że uda mi się nieco zmienić kulturę, aby lepiej dopasować się do tych krajów po stronie rozwoju i dać tym sportowcom prawdziwą szansę na wygraną na arenie światowej. Możliwość dalszego zanurzenia się w branży i przekazywania swojej wiedzy tam, gdzie mogę, aby pomóc ludziom na rowerze, to coś, co myślę, że sprawi mi wiele radości i mam nadzieję, że będę w tym dobry.
Wreszcie, czy jest jakiś wymarzony szlak lub miejsce, w którym jeszcze nie jeździłeś, ale chciałbyś to zrobić?
Miałem ogromne szczęście jeździć w niesamowitych miejscach w przeszłości, takich jak Whistler, Queenstown, a ostatnio Maydena na Tasmanii, więc moim zdaniem już zaznaczam to pole całkiem dobrze. Ale bardzo chciałbym pojechać do Morzine we Francji, bo wygląda nierealnie!
Czy masz jakieś słowa inspiracji lub zachęty dla naszych czytelników, którzy chcą śledzić Twoją podróż, a może nawet sami zacząć jeździć na rowerze górskim?
Spróbuj! To niesamowity sport pełen niesamowitych ludzi, z którymi od razu nawiążesz kontakt. Najlepszym miejscem do śledzenia mojej podróży jest moje konto na Instagramie i moja seria vlogów na YouTube, którą właśnie uruchomiłem. Tam będziesz mógł zobaczyć wszystko, co robię, w tym wyścigi, codzienne treningi i wszystko pomiędzy. Wkrótce pojawią się bardzo ekscytujące wiadomości, więc bądź na bieżąco!
Śledź wszystko, co robi Jack
Instagram - @jack_druery929
Youtube - https://youtube.com/@Jack_druery929?si=1j2eHoVcFNDS2HOS